Wywiad: Chcieć to móc – o motywacji w budowaniu aplikacji

23.01.2017

Wywiad

Macie jakąś przerwę?

Nie mamy sztywno ustalonych przerw i związanej z tym kontroli czasu. Każdy robi sobie przerwę, kiedy czuje, że ma taką potrzebę. Jest też możliwość częściowej pracy zdalnej, ale i tak większość osób przychodzi do biura.

Czy musisz spotykać się z klientami?

Po stronie belgijskiej mamy swojego product ownera, do którego każdy ma dostęp. Kiedy ktoś pisze jakąś funkcjonalność i ma wątpliwości, jaki ma być efekt końcowy, to może się do niego zwrócić. Co dwa tygodnie mamy podsumowanie sprintu i najczęściej jest tak, że każdy prezentuje wtedy swoją część pracy przed klientem z Belgii. To, co robiliśmy podczas kursu – prezentacje produktu przed partnerami Akademii, ma realne odzwierciedlenie w naszej pracy.

Klient z Belgii? Zatem porozumiewacie się z nim po francusku?

Nie (śmiech). U nas standardowym językiem jest angielski. Przy czym nie trzeba prezentować jakiegoś super poziomu, żeby się dogadać. Angielski między B1 a B2 spokojnie wystarcza, żeby zaprezentować to, co się zrobiło lub podczas codziennej pracy. Poza tym mamy w firmie dwie godziny angielskiego tygodniowo. Warto się uczyć angielskiego też dlatego, że najlepsze materiały do nauki kodowania są po angielsku. Na pewno nie ma też co się przejmować, że nasz angielski nie jest na satysfakcjonującym poziomie, przy regularnych rozmowach płynność przyjdzie czasem. Klienci wiedzą, że nie jest to nasz język natywny. Zdarza się czasem, że sami mówią od nas gorzej, także nie należy się niczego obawiać.

Czym jest dla Ciebie nowy zawód?

Nowy zawód traktuję po prostu jako kolejny etap w życiu. Po studiach i czterech latach pracy w zawodzie budowlańca przyszedł moment znudzenia. Teraz na pewno tydzień w pracy mija ciekawiej. Człowiek też wie, że ma lepsze perspektywy, bo nie ukrywajmy – obecnie IT jest najbardziej perspektywiczną branżą w Polsce. Według mnie praca w IT jest mniej stresująca niż praca w budownictwie, czuję, że przekłada się to na lepsze samopoczucie podczas dnia. Praca w IT to też możliwość poznania wielu osób np. podczas różnego rodzaju eventów. Ludzie są bardzo otwarci, co po raz kolejny obala mit stereotypowego programisty, stroniącego od świata samotnika.

Co dalej? Jakie plany zawodowe?

Na pewno nie wrócę do starej branży. Tak naprawdę to chyba obecnie każda poza IT odpada. Mam plan uczyć się dalej, wejść na poziom seniora, chcę dalej kodować.

Jako absolwenta Akademii nie ciągnie Cię w stronę uczenia?

Obecnie pomagam dwóm osobom, które chcą się przebranżowić. Uczę je technologii front- endowych. Tego właśnie brakowało mi samemu zanim poszedłem na kurs – nie było osoby, która pouczyłaby się ze mną z miesiąc. Dobrze mieć kogoś znajomego, kto wskaże tę pierwszą ścieżkę, jeśli planujemy uczyć się przed kursem. Technologii jest obecnie tak dużo we front-endzie, że części nie warto się uczyć, bo są już nieaktualne, front-end jest bardzo dynamiczny i trzeba trzymać rękę na pulsie. Nie wykluczam zatem, że kiedyś będę chciał poświęcić jakiś czas na nauczanie innych. Osiem lat udzielałem korepetycji z matematyki. Jest to ciekawe, lubię uczyć ludzi, a podczas takiego nauczania można wielu rzeczy nauczyć się samemu. Ludzie zadają pytania, a człowiek zaczyna się zastanawiać nad tym, co robił odruchowo przez ileś tam lat. Uczenie innych jest na pewno kolejną możliwością rozwoju.

A co robi programista po godzinach?

Powiem szczerze, że często zdarza mi się coś kodować w domu. Wydaje mi się, że w IT jest tak, że człowiek w końcu zaczyna tym mocno żyć. Myśli o tym, co robił w pracy, zastanawia się, czy nie da się tego zrobić lepiej. Najczęściej poświęcam jedną-dwie godziny na poduczenie się czegoś nowego, czytam blogi. W wolnym czasie lubię pograć w pokera oraz Starcrafta lub po prostu pojeździć na rowerze. Od trzech miesięcy dojeżdżam do pracy rowerem z Sopotu, bo stwierdziłem, że skoro cały dzień siedzę przy biurku, przyda się trochę ruchu. Sporą cześć czasu po pracy najzwyczajniej odpoczywam – leżę na kanapie i przeglądam głupoty w internetach. Wbrew pozorom po kilku godzinach intensywnego myślenia przy komputerze człowiek potrafi być fizycznie zmęczony. Niektórzy myślą, że praca programisty jest bardzo lekka, niestety są dni, że człowiek wraca zmęczony jak po maratonie.

Czy na koniec rozmowy masz jakieś rady dla obecnych i przyszłych kursantów Akademii?

Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że warto budować swoje portfolio na GitHubie. Po prezentacji projektu na kursie lub podczas rozmowy kwalifikacyjnej można wtedy pokazać coś więcej niż tylko projekt grupowy. Warto robić bardziej złożone zadania lub wymyślić jakąś aplikację i spróbować ją zrobić, a następnie wykonać review z kimś doświadczonym i wrzucić na GitHuba. Dobrym pomysłem jest też zrobienie własnej wizytówki www, którą umieści się na LinkedIn oraz w CV. Dodatkowa praca poza kursem bardzo procentuje. Wartą uwagi inicjatywą w Trójmieście, do której każdy może dołączyć, jest np. grupa Koduj dla Polski. Taka aktywność bardzo zwiększa szansę podczas rozmowy – potencjalny pracodawca widzi, że bierzemy udział w jakichś inicjatywach społecznych, interesujemy się kodowaniem, a poza tym możemy wiele się nauczyć, ponieważ w tego rodzaju projektach bierze udział sporo doświadczonych developerów. Po zakończeniu kursu, sam wziąłem udział w jednym z projektów, podczas którego bardzo dużo się nauczyłem. Myślę, że pomogło mi to potem znaleźć wymarzoną pracę.

Poza tym kolejną dobrą praktyką, którą bym polecił kursantom, to utrwalanie materiału w domu. Warto poświęcić jeszcze codziennie ze dwie-trzy godziny na naukę nowych rzeczy lub przygotowanie się do kolejnego dnia. Te dwa miesiące kursu, to wciąż trochę za mało, a materiału jest sporo.

Tomku, Twoje rady oraz cała Twoja opowieść na pewno okażą się cennym źródłem informacji dla wielu ludzi zadających sobie pytanie „Jak zacząć w tej branży?”. W nowym zawodzie radzisz sobie świetnie, a mnie pozostaje tylko życzyć Ci jeszcze większych sukcesów i niemalejącego zadowolenia z pracy. Bardzo dziękuję za rozmowę.

Rozmawiała Agata Kublicka