Wywiad: Determinacja, ciężka praca i marzenia

9 stycznia 2017


Łukasz Komajda od pierwszej chwili zaraża swoją pasją do kodowania, którą sam został w pełni zarażony niespełna rok temu podczas kursu na junior front-end developera w infoShare Academy. Trudno uwierzyć, że dzisiaj mógł być… geodetą albo grafikiem.


Skąd pomysł na to, by zostać programistą?

To długa historia. Zawsze jest tak, że bardzo ciężko wybrać życiowy kierunek. Na początku miałem być geodetą – skończyłem technikum geodezyjne, ale już w trakcie stwierdziłem, że to jest nie to i wtedy zacząłem się bawić w grafikę komputerową. Interesowało mnie 3D, więc zacząłem się sam edukować i planowałem już całą swoją przyszłość w tej branży. Poszedłem na studia z grafiki i tam zetknąłem się z jednym zadaniem z programowania. Mieliśmy napisać w Joomli prostą stronę internetową. To mi się bardzo spodobało. I tak naprawdę po przejrzeniu później ofert pracy, pomyślałem, że może grafika to jednak nie najlepszy kierunek. Zamiast tego zacząłem interesować się kodowaniem. Podobnie jak na początku w przypadku grafiki, zacząłem uczyć się sam. Oczywiście, jak człowiek uczy się sam, to zaczyna od kompletnie złej strony – tak samo było ze mną.

Zacząłeś aż tak źle?

Zapisałem się na jeden kurs budowania prostych stron. Wtedy wchodził HTML5, było to jakieś dwa lata temu. Zrobiłem ten kurs, na którym były mega podstawy. Chodziłem dwa-trzy miesiące i nauczyłem się takich rzeczy, jakich w Akademii uczysz się przez tydzień. Wtedy stwierdziłem, że najlepsza nauka, to zrobienie własnego projektu. Miałem pomysł na start-up. Nawet go stworzyliśmy z kolegą. Był już w Internecie. Oczywiście wkładaliśmy w niego pieniądze, a zero z niego wyciągaliśmy, więc w końcu musieliśmy go zamknąć. Ale miałem już na koncie swoją pierwszą stronę. Teraz bym jej w życiu nikomu nie pokazał, jeżeli chodzi o kod (śmiech). Potem stwierdziłem, że trzeba robić coś dalej. Może studia jakieś? Zmieniłem kierunek i poszedłem na informatykę. Z informatyką często tak bywa, że nie przygotowuje do typowego zawodu programisty, tylko uczy wszystkiego po trochu, czyli tak naprawdę tyle, ile można przeczytać ze zwykłego tutorialu w Internecie. I tym razem, podobnie jak poprzednio, rok mijał, a ja widziałem, że w moim przypadku te studia są bez sensu - niczego się na nich nie uczę.

Tutoriale, studia, własny start-up, a gdzie w tym wszystkim pojawiła się Akademia infoShare?

Właśnie pod koniec mojej przygody na informatyce, usłyszałem o infoShare Academy. Rok wcześniej byłem na konferencji infoShare i tam pojawiły się już pierwsze reklamy kursów. Przeczytałem, że jest coś takiego i pomyślałem: „A co tam, zaryzykuję, spróbuję!”. Pierwsza edycja kursu na junior front- end developerów ruszała we wrześniu, ale koszt kursu wynosił ponad 10 tys. Nie mogłem sobie na niego pozwolić, więc pomyślałem, że wyjadę za granicę. Tak zrobiłem i przez cztery miesiące pracowałem, by mieć pieniądze na kurs i utrzymanie podczas jego trwania. Wróciłem na samo rozpoczęcie i voila!

To co opowiedziałeś, jest niezwykle ciekawe i inspirujące. Wydaje się, że w Twoim przypadku pomysł na nowy zawód nie zrodził się pod wpływem impulsu, ale był świadomą decyzją.

Chęć zostania programistą była we mnie już od dawna. Nie mogłem tylko znaleźć ścieżki, która pozwoli mi osiągnąć ten cel. Tak jak mówiłem, uczyłem się sam. Zacząłem od PHP, a ledwo co poznałem podstawy HTML i CSS, JavaScriptu nawet nie tknąłem. Kompletnie brakowało mi podstaw. Dodam jeszcze, że po tym pierwszym kursie sprzed dwóch lat zacząłem szukać pierwszej pracy jako programista. Byłem na 2-3 rozmowach i teraz, kiedy myślę o zadawanych mi podczas nich pytaniach, na które nie umiałem odpowiedzieć, to aż mi wstyd. Dziwię się, dlaczego ja w ogóle wtedy na te rozmowy chodziłem.

Dużym plusem Akademii, jest to, że rysuje ona nam obraz wielu zagadnień z zakresu kodowania – zaczynamy rozumieć, o co tak naprawdę w tym chodzi. A jak się uczymy samemu i robimy te 2, 3, 5 kursów to czasami wydaje nam się, że już umiemy wszystko. Nic bardziej mylnego.

Twoje zainteresowania przez ten cały czas krążą jednak wokół wizualnej strony aplikacji, dlatego pewnie zdecydowałeś się w infoShare Academy na kurs z front-endu. Nie ciągnęło Cię nigdy do back-endu?

Ja lubię widzieć wyniki mojej pracy, jestem wzrokowcem. To, że coś tam się dzieje w tle, lecą jakieś cyferki w ogóle mnie nie interesuje. Zakładam, że też będę się pewnie tego uczył, bo chciałbym zostać full stackiem – jest to mój cel na przyszłość. Ale przede wszystkim front-end i to, co jest widoczne.

Niektórzy twierdzą, że w tej chwili front-end jest trudniejszy niż back-end. Zgodzisz się z tym??

Chodzi chyba głównie o frameworki. Teraz jest ich wysyp. Co chwila pojawia się coś nowego. W związku z tym pojawia się pytanie: w co włożyć ręce i co będzie na rynku potrzebne? Edukacja trochę nam zajmie, więc tym bardziej musi być to przemyślana decyzja. Wiadomo, że wspomnianemu full stackowi łatwiej jest nauczyć się w tydzień nowego frameworku, natomiast takim osobom jak my, zajmie to z dziesięć razy więcej czasu. Więc na co poświecić ten czas, żeby się nie okazało „aj… kicha”?

Na ile Twoje wyobrażenia na temat realnej pracy programisty pokrywają się z tym, co zobaczyłeś podczas kursu i w późniejszej pracy?

Przed kursem robiłem proste stronki, więc wyobrażałem sobie, że będę siedział przed komputerem i pisał. Tak naprawdę nie wiedziałem, jak np. wygląda współpraca w teamach. Obstawiałem, że ktoś przychodzi, mówi: „Rób to, to, to.”, dostaje się jakieś szablony od grafika i klepie.

W mojej obecnej pracy jest jednak tak, że mój team to dwie osoby – ja i jeszcze jeden programista. Odgórnie zlecane są nam zadania i wtedy ja robię jedną rzecz, a on drugą.